ekshibicjonizm blogowy 2008-11-15 15:36:19

To co mam do powiedzenia. To co się tam w głowie roi. Chwila nawet nie nudy, tylko oczekiwania. Jak ja nie cierpię czekać, chociaż muszę przyznać, że czasem, gdy się nafazuję, potrafię bez słowa siedzieć i gapić i gapić, przez okno choćby. Albo zadziwiać się ułożeniem krzywych płyt chodnikowych. I dorabiać wzniosłą ideologię do wielogodzinnego tłuczenia się w autobusie przez pół kraju. Ale wczoraj znosiłam czekanie całkiem źle. Z rąk mi wszystko leciało, skupić się nie mogłam, bezeceństwo, okropieństwo. A gdy już dowlokłam się do domu, nie umiałam zabrać się za to wszystko, na co z takim wytęsknieniem czekałam. Tylko wpadłam w coś a'la stan lękowy, lękowo-nerwowy, który musiałam zabić chemicznymi środkami. Przyznaję jednak, usiłowałam spać... nie dało się, w głowie buzowanie, ból niemalże fizyczny. I ciągła świadomość, że tak naprawdę to nikt mnie nie lubi. Może, jak brat, zacznę lekko świrować? O ile już nie zaczęłam.

To co prezentuje matka to karykaturanie wykrzywiony instynkt, który zresztą już się ulotnił; jego miejsce zajęło poczucie społ. przymusu. I ojciec, duet "ona miała magistra, a on miał dolary". Gadają za dużo, za głośno, namolni, lista wad bezdenna. (swoją drogą, nikt kogo znam[wąskie kryterium] nie posiada przyzwoitego ojca - tu pijak antysemita, tam jakiś konflikt bezdenny... ale za to M. i G. zgodnie zachwalają swe matki, mają coś za coś) 

Rodzina dalsza ma swoje sprawy. Kuzyni, dawni kompani, teraz niechętnie przyznają się do pokrewieństwa. Wszyscy sparingowani, w nowym gronie.

Nauczyciele nigdy za mną specjalnie nie przepadali, uczniowie też, raczej. Nigdy nie lubiłam szkoły. Bleah.

Może za szybko nazywałam ludzi przyjaciółmi, by, po jakimś czasie przekonać się, że odzywają się do mnie tylko wtedy, gdy czegoś chcą.

A G., a M.? No nie wiem. W ogóle, jak na mnie, towarzyska jestem jak nigdy. Kółko teatralne, na którym zresztą nie odzywam się więcej niż potrzeba... Takie tam... 

Czyli mam tylko siebie <krzywy uśmiech> Stworzenie zgorzkniałe i ponure. Ale dobrze mi ze sobą.

Generalnie.

 

Ale może to wina miejsca. Urodziłam się w nieodpowiednim miejscu, i stąd wszystko. 

Wynieść się stąd, daleko... tak...

skomentuj (0)

Zagadka 2008-06-16 00:39:33

D.: Była sobie dziewczyna. I matka jej umarła, no i był pogrzeb, na którym spotkała fajnego chłopaka, który bardzo jej się spodobał. Dwa tygodnie później ta sama dziewczyna zabiła swoją siostrę.

...

DLACZEGO? Sami pomyślcie, Odpowiedzi pod obrazkiem.

...



ryuk jabłkożerca




D: No, mówcie po kolei.
Jo: Ja wiem, ja wiem!
D: To na koniec! Mów, E.
E.: Hm... To musi być jakaś pułapka. Tej siostrze pewnie też się spodobał...
.::myślenie::.
Jo: Ja wieeem!
D: Żeby znowu go zobaczyć na kolejnym pogrzebie.
D i E: O_O
E: Ja nie mogę... Słyszałaś już to?
Jo: Nie, no skąd.
D: Ale wiesz, że wg amerykańskich badań PSYCHOPATYCZNI MORDERCY tak właśnie odpowiedzieli?
Jo: CO?!
E: To ja uciekam... Na raaazie!!! Ratunku...

Czyli wychodzi na to, że będę psychopatycznym mordercą.
Co się dziwić, wychodzą skłonności.
Moze poprawiło mi się myślenie, jak z egzaminu gim. dostałam 96 punktów(47 za mat.-przyr.).
Albo ujawia się fakt, jak miło czytało mi się DEATH NOTE.
 

skomentuj (0)

I. Ta okropna siatkówka 2008-05-21 20:49:44

Tematem przewodnim będzie, jak co inteligentniejsi mogą się domyślić, siatkówka. Dziś nie byłam zmuszona w nią grać - panowie wuefiści zorganizowali nam w salce do aerobiku patrotyczny pokaz siatkówski polskiej. Mecz Polska-Korea. A to się mój Braciszek zdziwi, jaka postępowa szkoła. Za jego czasów to zmuszali go do biegania w kółko w parku; potem, zmartretowanego, gnali z powrotem na lekcje. Przy okazji podarł się trochę na Kamila(który dopingował do przełączenia na "Modę na sukces"), że nie patriotyczny. Całe kazanie: ile to się nasze dziewczynki nie narobiły, a ten nie będzie oglądał. Istna zbrodnia! Niemniej to surowe rozporządzenie dot. tylko siatki i piłki nożnej. Męskie stado zaczęło awanturować się o biedno-pokrzywdzonych i pominiętych koszykarzy. W końcu nasz(w sensie: żeńskiej części) klasy) pan B. wdał się z panem Ł.("męskim") w szlachetną Polaków rozmowę dot. wyśmienitego ketchupu z pomidorów zaprawionych uranem. A ja, głupi ludź, oglądałam. I oglądając, doszłam do wniosku, że stereotyp, że kobiety nie są w stanie pojąć sportu, toć mit. Ja, na ten przykładowy przykład, rozumiem spalonego, i umiem sprawdzić w telegazecie wyniki(w tych tabelkach). Kojarzenie nazwisk to, po paru meczykach, bagatela. Po prostu się tym nie interesuję i nie robię tego za często. Nie chcę, a a mogę. No.

też tak mamy na wf-ie, pani Glinko

też tak mamy na wf-ie, pani Glinkoprzeciwniczka

P.S. Pożyteczna ta nasza-klasa.pl; zassałam ważną informację, tzn. numer GG należący do Lubego, no i zagaiłam rozmowę. Uff, to było jak akcja na wojnie, akcja "hej". powiedźmy(dylematów miałam wiele, choćby taki: zacząć "hejowaniem" czy "cześćcowaniem"). Jakoś poszło, trochę prymitywizacji językowych, buziek i "dobrych tekstów". Wspaniale; wielki postęp, po prawie dwóch latach pierwsza w miarę sensowna rozmowa. Heh.

skomentuj (0)
Księga Gości
gadżety
Spryciarze sztukateria

zakątki miłe
Toroj łoszobistość
Indygo stara przyjaciółka
Aurora Oriiii
Hekate szefowa

szlachetne fora
Twój Net stary, ale...
Mirrrielka swoista społeczność
Lunatyczne przyjazne miejsce